“Dentysta - sadysta”

Koszmar 99% procent populacji dzieci w wieku szkolnym. Specyficzny zapach, waciki, zastrzyki, odgłos wiertła, ból, krzyk. Ilu z nas wkracza w dorosłość z takimi skojarzeniami na dźwięk słowa “dentysta”?

Ile reform musi przejść służba zdrowia, żeby leczenie zębów nie było było takie bolesne?

Kolejny raz potwierdza się, że prywatne lepsze od państwowego. Przynajmniej rozsądni ludzie dbają o zęby i pamiętają o codziennym (2-3 razy) myciu, aby uniknąć tego koszmaru.

Więc jeszcze raz, wielkimi literami:

PAMIĘTAJCIE O MYCIU ZĘBÓW I UCZCIE TEGO SWOJE DZIECI!!! TO NIE BOLI.

P.S. I nie myjcie za dużo. Więcej niż 2-3 minuty porządnego mycia jest szkodliwe, bo ściera szkliwo.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Szacunkowy wynik zbiórki:
23 105 329 PLN

Miło, że jest w Polsce organizacja i jest człowiek, który potrafi zebrać tyle na ratowanie życia dzieci (i nie tylko). Choć ta kwota to kropla w morzu potrzeb (o ile pamiętam, mniej niż 1 promil całej kwoty przeznaczanej co roku z naszych podatków na służbę zdrowia), to i tak trafia tam gdzie powinna. Jestem pełen podziwu.

Dzięki ludzie, dzięki Jurek :)

Pierwsza pomoc

Temat edukacji w zakresie medycyny ratunkowej jest jednym z tych, które zasługują na większą uwagę.

Umiejętność pierwszej pomocy przydaje się rzadko - ale gdy już jest potrzebna, może uratować życie. A nie ma nic cenniejszego niż życie i zdrowie. Wystarczy pomyśleć, że przypadkowy przechodzień może uratować nas, albo kogoś nam bliskiego. Czy uczenie młodych ludzi tej umiejętności nie jest ważniejsze niż (nie umniejszając roli tych zajęć) przygotowanie do życia w rodzinie czy wychowanie patriotyczne?

W moim przypadku nauka pierwszej pomocy z prawdziwego zdarzenia odbyła się podczas jednego semestru P.O. (Przysposobienia Obronnego) w liceum. Na biologii było chyba tylko 5-minutowe nawiązanie do tematu. To za mało. Skoro od wypadku (zasłabnięcia, zawału,itd.) mija zazwyczaj kilkanaście minut zanim przyjedzie karetka, przydałoby się żeby w tym czasie poszkodowanym zajęła się choć jedna dobrze przygotowana osoba. Temat należy poruszyć już w gimnazjum, a w liceum (i na uczelni wyższej) powtarzać zajęcia (przynajmniej raz w roku - niektóre szczegóły łatwo zapomnieć).

Nauki pierwszej pomocy nigdy za wiele. Co z tego, że się jej też uczy podczas kursu na prawo jazdy, skoro państwo mogłoby dotować takie kursy dla wszystkich chętnych? Może to jest rozwiązaniem.

To tylko pobranie krwi (pułapka na myszy :>)

Miejsce akcji: Duża klinika.
Główny bohater (GB), lat poniżej 10, przybył na jakieś badania. Wie, że poleży na oddziale jeden dzień.

Jednym z elementów takiej wizyty jest pobranie krwi do badania. Taki standard - morfologia, ob czy rozmaz. GB siada w zabiegowym, obok stoi rodzic, jest pielęgniarka - tradycyjna obsada takich przedstawień. Nic przyjemnego, ale bez przesady.

I tu następuje tragedia GB. Myśli że to tylko pobieranie krwi. A tu coś jest nie tak z żyłą na prawej ręce. No to kłucie w lewą. Tu też nie tak. Więc bach! - 3 kłucie, w nowe miejsce na prawej ręce. Wreszcie ok, krew pobrana. Ale to nie koniec historii.

Jakże się GB dziwi, kiedy pielęgniarka po pobraniu krwi nie wyciąga igły. I wtedy GB dowiaduje się, co to jest wenflon, do czego służy, i czemu mu go założono.

Tylko czemu dowiaduje się o wszystkim dopiero PO?

Heh, dobra metoda na przyzwyczajenie do zmiany na gorsze. Mysz nie wchodziłaby do pułapki, gdyby wiedziała co się za nią kryje. I że w środku wcale nie ma sera :>

Gotowi, do startu …

Nie ma co, mało kto lubi atmosferę wokół polskiej służby zdrowia. Dorosły może się w tym pogubić, a co dopiero dziecko.

Tak też było ze mną. Jako dzieciak, z racji różnych mniej lub bardziej zabawnych czy przewlekłych przypadków, spędziłem trochę czasu w różnego rodzaju szpitalach i poradniach. Wspomnienia są bardziej złe niż dobre, ale w każdym razie - warto je spisać.

Nie ma co, ładne zajęcie na Wszystkich Świętych.